Akceleracja graficzna w nowych Windows Server

Należę do pokolenia, które wychowało się na systemie Windows Server. Zaczynałem od wersji 2003. W chwili obecnej mam do czynienia z 2016 i 2019. Czasami jeszcze z 2008 R2. Windows Serverem zarządza się najczęściej z poziomu pulpitu zdalnego RDP. Nie jestem co prawda zwolennikiem tej metody przy codziennej administracji. Wolę zainstalować zestaw RSAT, który w domenie pozwala zarządzać za pomocą konsoli MMC. No ale czasami trzeba się dostosować.

Pulpit zdalny jest na tyle wygodny, że wystarczy wpisać adres IP serwera, login i hasło i mamy wszystko niezbędne do zarządzania. Łącznie z aplikacjami firm trzecich. Jest jeszcze jedna sytuacja. A mianowicie serwer terminalowy czy pulpitu zdalnego. Kiedy to kilku klientów łączy się do jednego serwera w celu obsługi konkretnego oprogramowania.

Tego typu usługa jest dostępna praktycznie od czasów Windows Server 2000 do dzisiaj. Z tym, że z wersji na wersję była coraz bardziej udoskonalana. W Windows Server 2008 R2 dostaliśmy RDP w wersji 8.0, która po raz pierwszy obsługiwała akcelerację graficzną. Czyli obraz zdalny jest renderowany przez kartę graficzną, a nie procesor. Domyślnie jednak ta funkcja nie jest włączona i trzeba ją włączyć ręcznie przez GPO.

Akceleracja graficzna w Windows Server na starcie

Dopiero Windows Server 2012 dostał obsługę RDP 8.0 domyślnie włączoną. To zrewolucjonizowało ten protokół. Po raz pierwszy możną było uruchamiać aplikację, które korzystały z karty graficznej. Łącznie z grami. Jednakże nie działało to jeszcze w miarę płynnie. Dopiero RDP 10 w Windows Server 2016 i 2019 otworzyły większe perspektywy.

Jeśli miałbym powiedzieć czy to dobrze czy źle to miałbym pewne wątpliwości co do powodu wprowadzenia akceleracji graficznej. Przede wszystkim w produktach serwerowych zauważam trend ujednolicania interfejsu z desktopowych wersji Windows, które mają inne przeznaczenie i zasoby. A jak zapewne wielu z was wie lub nie najnowszy interfejs jest już wspierany przez kartę graficzną.

Wiążą się z tym dwa najważniejsze konsekwencje.

  • Jeśli serwer nie ma karty graficznej lub jej nie obsługuje, albo jest za słaba to renderowanie interfejsu przejmuje procesor, który na serwerze przeważnie ma inne ważniejsze zadania do wykonania.
  • Interfejs w wersji serwerowej Windowsa jest bardziej narażony na awaria. Tak samo jak w wersji desktopowej. Co w niektórych sytuacjach może irytować.

Starsze systemy jak Windows Server 2008 R2 miał domyślnie ustawioną kompozycję klasyczną. Była ona renderowana na procesorze, ale był na tyle uproszczona, że nie obciążała ona zbytnio zasobów.

Akceleracja graficzna niekoniecznie potrzebna

To co Microsoft wprowadził w nowych systemach niekoniecznie jest dobre. Do zwykłej administracji nie potrzebujemy rozbudowanego, desktopowego interfejsu. Wprowadzając takie rozwiązania musimy liczyć się z pewnymi problemami:

  • Starsze urządzenia bez obsługiwanej karty graficznej i słabym procesorem mogą działać niestabilnie kiedy ktoś zaloguje się na zdalny pulpit.
  • Wchodząc zdalnie na serwer bez sprzętowej akceleracji obciążamy serwer pozbawiając jednocześnie zasobów dla kluczowych usług i aplikacji.
  • Stabilność serwera może być znacznie gorsza. A co za tym idzie trudniejsza administracja.

Do serwerów przeważnie nie dokłada się zaawansowanych kart graficznych tylko takie, które są rozwiązane stanie wyświetlić minimalny interfejs do administracji początkowej. Zatem takie rozwiązanie niekoniecznie może mieć sens. Administracja przez pulpit zdalny jest znacznie prostsza i wygodniejsza, ale odbywa się teraz kosztem zasobów. W przypadku serwerów z wyposażonymi kartami graficznymi nie ma to aż tak znaczenia.

Czy można obejść ten problem?

Jak na razie udało mi się opracować dwa rozwiązania tego problemu, poza zakupem nowego serwera, które działają tylko częściowo. Są to:

  • Instalacja systemu w wersji Core, czyli bez interfejsu graficznego. Serwerem zarządzamy wtedy, albo przez PowerShell, albo przez MMC.
  • Wymuszenie przez GPO ustawień obniżających jakość przesyłanego obrazu i wyłączające efekty wizualne.

Pierwsza opcja nie dla wszystkich jest korzystna, bo pozbawia wygody administracji Windows Server. Druga z kolei odciąży trochę system, ale do pewnego stopnia. Więc w konsekwencji dalej procesor będzie obciążony. Na stabilność interfejsu jak na razie nie ma żadnej rady. Pomimo usunięciu z wszystkich zbędnych aplikacji zdarzają się zamrożenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *