Klient wirtualizacji dla stacji roboczej

Klient wirtualizacji dla stacji roboczej. Jaki wybrać? Czym się różnią. Właśnie znalazłeś odpowiedź na to pytanie. W tym artykule postaram się rozjaśnić kwestie powiązane z wirtualizacją i oprogramowaniem do tego przystosowanym.

Technologia wirtualizacji systemów operacyjnych z pewnością zmieniła metody pracy oraz testowania aplikacji. Przy dzisiejszej mocy obliczeniowej komputerów i serwerów, znalazła swoje zastosowanie w różnych specjalizacjach. Wykorzystuje się ją do stawiania platform testowych, tworzenia spersonalizowanych środowisk czy do odizolowania oprogramowania i obciążenia do niezależnego procesu. Rozwiązało to wiele problemów. Między innymi zlikwidowało konieczność zakupu dodatkowych urządzeń, które generowały w ten sposób dodatkowe koszty, zaś w środowiskach produkcyjnych znacznie podniosło to stabilność aplikacji biznesowych. W dużym stopniu zmienił się obraz zarządzania informacjami cyfrowymi.

Wzrost mocy obliczeniowej komputerów co raz bardziej przybliżają nas do stosowania wirtualizacji. Płyty główne obsługujące 32, 64 lub nawet 128 GB RAM oraz wielowątkowe procesory w stacjach roboczych, dają duże możliwości. Możemy instalować na nich 64-bitowe systemy operacyjne i przydzielać znacznie większe zasoby. Sprawdza się to szczególnie podczas testowania dużych systemów lub przetwarzania na maszynach wirtualnych.

Wirtualizacja na moim komputerze. Czyli od czego zacząć?

Osoby stawiające pierwsze kroki w dziedzinie wirtualizacji powinny dokładnie zapoznać się, na czym ta technologia polega oraz jak działa. Nie zawsze ona nadaje się do pewnych zadań. Możemy w ten sposób ponieść spore straty na wydajności często niepotrzebnym kosztem. Gdy już sprecyzujesz swoje potrzeby zaopatrz się w odpowiedni sprzęt. Zacznij od inwestycji w procesor z sprzętowym wsparciem wirtualizacji. Obecnie wszystkie współczesne urządzenia tego rodzaju wspierają to rozwiązanie. Na czym ona polega?

Wsparcie wirtualizacji sprawia, że jedna platforma sprzętowa działa jak wiele „wirtualnych” platform. Zapewnia większe możliwości zarządzania dzięki ograniczeniu przestojów i utrzymywaniu wysokiej wydajności przez podział procesów obliczeniowych na odrębne partycje.

Źródło: ark.intel.com

Mówiąc prościej: sprzętowe wsparcie wirtualizacji umożliwia nam podzielenie zasobów komputera w taki sposób, aby działały one niezależnie od siebie. Obsługa tej technologii w praktyce umożliwia nam stawianie 64-bitowych systemów, definiowanie przydziału rdzeni procesora (przy niektórych klientach wirtualizacji nie jest to konieczne) i zwiększa wydajność maszyn wirtualnych. Brak wsparcia nie wyklucza całkowitej możliwości wirtualizacji systemów. Nadal będziemy mogli to robić, ale w ograniczonym zakresie.

Klient wirtualizacji

Gdy już wyposażymy się w odpowiedni sprzęt przechodzimy do kolejnego etapu, czyli wybór i instalacja odpowiedniego oprogramowania. Czasami zwanego też klientem wirtualizacji. Jest to dość ważna kwestia. Dlatego ten artykuł został w całości poświęcony temu zagadnieniu. Klient wirtualizacji w głównej mierze decyduje, co będziemy mogli instalować i jaka funkcjonalność będzie dostępna. Na rynku dominuje kilku producentów tego typu oprogramowania, a jest to:

  • Oracle VirtualBox
  • VMware Workstation/Player/Fusion
  • Microsoft Hyper-V

Klient wirtualizacji głównie przeznaczony jest dla stacji roboczych. Nie będziemy rozstrzygać dylematów związanych z zastosowaniem dla serwerów. Wśród wyżej wymienionych są zarówno komercyjne, jak i darmowe rozwiązania. Dlaczego te? Ponieważ są najpopularniejsze. To z kolei oznacza, że mamy pełne wsparcie społeczności w przypadku problemów. Ponadto oferują one sporo funkcji przydatnych podczas pracy z maszynami. Nie wszystko jest idealne. Dlatego w dalszej części artykułu, skupię się na opisaniu ich wad. Nie każdy klient pasuje do każdego środowiska.

Oracle VirtualBox

Darmowy klient wirtualizacji, oparty na licencji opensource. Jego zdecydowanie dużą przewagą jest multiplatformowość. To dzięki niej zawdzięcza sobie popularność. Klient wirtualizacji najczęściej uruchamiany jest w środowisku Windows oraz Linux. Doceniany jest przede wszystkim przez deweloperów i zwykłych użytkowników. Na maszynach wirtualnych możemy z kolei instalować praktycznie wszystkie najpopularniejsze systemy operacyjne, a ich lista rozszerzana jest na bieżąco poprzez aktualizacje.

Cechy VirtualBox’a

To co cechuje VirtualBoxa to oczywiście licencja. Klient wirtualizacji może być wykorzystywany zarówno w warunkach komercyjnych, jak i domowych bez żadnych ograniczeń. Jego bogata funkcjonalność działa dodatkowo na jego korzyść. Sprzęt nie musi wspierać wirtualizacji, aby skorzystać z jego podstawowych możliwości. Nie będziemy mogli przydzielać wątków procesora oraz większych ilości pamięci. Jak na opensource’owe narzędzie posiada wiele podstawowych funkcji, których brakuje wśród innych rozwiązań. Możemy współdzielić wybrane przez siebie foldery, przekierowywać urządzenia USB czy robić migawki naszych maszyn. Nie zabrakło tu również systemowego schowka. Z poziomu wirtualizatora pulpit systemu gościa można wystawić za pośrednictwem protokołu RDP. Tyczy się to zarówno produktów Microsoftu, jak i każdej dystrybucji Linuxa. To dobre rozwiązanie, przydatne szczególnie wtedy, gdy udostępniamy maszyny innym osobą. Jakość naszego połączenia zależy od łącza internetowego, ale doskonale radzi sobie z płynnością przekazywanego obrazu, zmniejszając tym samym zapotrzebowanie na zasoby. VirtualBox wzbogacony został również we funkcje rzadko spotykane w tego typu oprogramowaniu. To funkcja wykonywania zrzutów lub nagrywania obrazu maszyny wirtualnej. Idealne rozwiązanie do wykonywania szkoleń czy dokumentowania czynności.

VirtualBox posiada trzy tryby pracy. Normalny, kiedy maszyna wirtualna jest widoczna z poziomu pojedynczego okna. Pełnoekranowy, kiedy widzimy system w pełnym ekranie. I chyba najlepszy – zintegrowany. Trzeci tryb pozwala na połączenie naszego systemu gospodarza z systemem gościem. Dzięki temu, uruchamiane aplikacje i pasek zadań widzimy, jakby były na fizycznej maszynie. Udogodnienie ciekawe dla osób, które izoluje swoje systemy w celu zwiększenia stabilności.

Wady VirtualBox’a

Produkt Oracle nie jest jednak bez wad. Moje wieloletnie doświadczenie z tym programem pokazało, że deweloperzy coraz bardziej zbaczają z drogi w kwestii wydajności i stabilności. Jeszcze tak niedawno każdy cieszył się na widok informacji o nowej wersji. Często dodawała one nowe funkcje i poprawiała mniejsze błędy. Jak jest teraz? Znacznie gorzej. Wraz z każdą nową aktualizacją VirtualBox spowalnia. Pojawiają się nowe błędy często problematyczne. Jeszcze niedawno funkcje pozwalające na przenoszenie maszyn wirtualnych były często wykorzystywane przez użytkowników. Teraz okazuje się ona zbędną opcją. Odpalenie przeniesionej maszyny to nie lada wyzwanie. Wstanie, albo nie. I nic z tym nie można zrobić. Nieprzenoszalność to wada, która odrzuca część specjalistów od tego rozwiązania. Do tego dochodzą kwestie związane z stabilnością uruchamianych maszyn.

Hyper-V

Klient wirtualizacji firmy Microsoft. Początkowo stosowany głównie na serwerach, ale wraz z premierą Windows 8 stał się on również częścią systemu klienckiego. Przez to znalazł swoje miejsce w zastosowaniach deweloperskich. Znajdziemy go jako funkcję do zainstalowania w Windows Server od wersji 2008 R2 oraz wcześniej wspomnianej ósemce i dziesiątce.

Charakterystyka

Hyper-V jest komercyjnym oprogramowaniem, ale wchodzącej w skład licencji systemu operacyjnego. Z punktu widzenia użytkownika Windows, klienta wirtualizacji mamy za darmo. Do świetności wiele jednak mu brakuje. Jest dobry, ale niestety wielu, istotnych dla deweloperów, funkcji tutaj nie znajdziemy. Brakuje możliwości współdzielenia folderów z poziomu klienta. Z kolei urządzenia USB przekierujemy, stosując zewnętrzne rozwiązania opierające się na sieci. Sam kontakt z maszyną wirtualną odbywa się za pomocą specjalnego klienta. Jego słabą stroną jest to, że podczas zerwania połączenia z siecią lub jej utraty tracimy sesję. Nie zabrakło tutaj jednak współdzielenia schowka systemowego. Jednakże wymaga ono wcześniejszego aktywowania sesji rozszerzonej. Połączenie z maszyną przypomina niczym pulpit zdalny Microsoftu – RDP. Dlaczego autorzy tego klienta wirtualizacji poszli tą ścieżką? Otóż Hyper-V to rozwiązanie głównie dla serwerów. Po raz pierwszy został on dodany do wyspecjalizowanej w tym zakresie edycji, czyli Windows Server 2008 R2. W systemach klienckich stanowi on bardziej dodatek, który miał wypromować i spopularyzować środowisko. Czy Microsoftowi się to udało? Oceńcie sami. Przyszłość idzie coraz bardziej w chmurę. A więc z serwerami będziemy łączyć się bezpośrednio. Nawet nie zauważymy, że to wirtualna maszyna, ale z punktu widzenia administratora, duże usprawnienie.

Czy warto?

Microsoft idzie dobrą drogą w rozwoju swojego klienta wirtualizacji. Jego poprzednicy, czyli Microsoft Virtual Server czy PC znacznie odbiegają od Hyper-V. Powstała nawet specjalna edycja systemu operacyjnego – Microsoft Hyper-V, która nastawiona jest głównie na hostowanie maszyn. Gdybym miał go polecić – to tylko do stawiania wirtualnych serwerów, stacji roboczych i testowania nowych rozwiązań. Dla programistów czy innych specjalistów po prostu się nie nadaje. Są inne lepsze narzędzia. Również za darmo.

VMware

Klient wirtualizacji firmy VMware są propozycją dla osób, które są w stanie włożyć w wirtualizację trochę pieniędzy. Co prawda, znajdziemy tutaj darmową edycję o nazwie Player, jednak nie pozwala ona na wykorzystywanie jej w warunkach komercyjnych i posiada znacznie zredukowane funkcje. VMware jest liderem na rynku, jeśli chodzi o wirtualizację. Słynie on nie tylko z rozwiązań serwerowych, ale również deweloperskich. Pozycję zapewnił mu produkt o nazwie VMware Workstation. Co wyróżnia go na tle innych rozwiązań konkurencji? Przede wszystkim stabilność, wydajność i funkcjonalność. Te trzy cechy zapewniają mu znaczną przewagę. Dostępny jest również na wiele platform. Nie musimy posiadać sprzętu wspierającego wirtualizację. Choć wtedy nie wykorzystamy w pełni jego możliwości.

Stacja i serwer

VMware Workstation możemy instalować zarówno na stacji roboczej, jak i serwerach. Jego specjalna usługa o nazwie VMware Workstation Server pozwala na wystawianie maszyn wirtualnych i zdalne połączenie za pośrednictwem innego komputera z zainstalowanym Workstation. Możemy również udostępniać systemy za pośrednictwem protokołu VNC. Maszyny wirtualne korzystają z autorskich składników. Dyski wirtualne tworzone są w formacie vmdk, a pliki konfiguracyjne w vmx. To zapewnia maszynom przenoszalność i elastyczność. Wszystkie utworzone pliki można odpalić praktycznie w dowolnie innym produkcie VMware.

Możliwości

Funkcjonalność rozwiązania VMware Workstation jest naprawdę spora. Możemy tutaj współdzielić katalogi, przekierowywać urządzenia USB, szyfrować maszynę wirtualną, przydzielać dowolnie zasoby, tworzyć automatyczne migawki i – co najważniejsze obsługuje akcelerację 3D. Akceleracja jest rzadko spotykana w klientach wirtualizacji. VMware Workstation jako jeden z nielicznych ją posiada (a przynajmniej w pełni funkcjonalną). Dzięki temu możemy uruchamiać i obsługiwać oprogramowania graficzne czy nawet odpalać najprostsze gry. Jednakże wydajność w odizolowanym środowisku znacznie odbiega od tej w macierzystym systemie. Dlatego akceleracja w maszynach głównie służy do testowania aplikacji.

Podsumowanie

Gdybym miał polecić oprogramowanie to na które bym wskazał? Dla mnie oczywistym wyborem staje się VMware Workstation. To oczywiście moja subiektywna opinia. Przede wszystkim produkty VMware cenię za funkcjonalność i stabilność. Wsparcia również tutaj nie brakuje, ale uwierzcie mi, że obsługa tego oprogramowania jest bardzo prosta i nigdy nie skorzystacie z tej możliwości. No może czasami. Wiele osób od razu zauważy cenę rozwiązania. To fakt. VMware jest dla ludzi z zasobnym portfelem. Sam twierdzę, że oprogramowanie powinno być znacznie tańsze, ale nie narzekam. Za to, co dzisiaj dostajemy często nie zasługuje na swoją cenę. VMware na szczęście idzie inną drogą. Daje nam to, co nie znajdziemy w konkurencyjnych produktach. Oczywiście nie upieram się przy jednym. Jeszcze niedawno kiedy nie zarabiałem i nie myślałem o płatnych rozwiązanych –  używałem VirtualBoxa. Właściwie to nadal go używam w pracy. Według mnie sprawdza się świetnie i również jest godny polecenia.