Program pobierający program, czyli menadżery i asystenci pobierania

W branży IT trzymanie porządku na stacjach roboczych to podstawa. Szczególnie kiedy jesteśmy odpowiedzialni za kilkaset stanowisk. Dlatego osobiście staram się instalować oprogramowanie zwracając uwagę na jego pochodzenie, reputację no i sposób dystrybucji. Żadna, nawet największa ostrożność nie jest jednak w stanie zagwarantować pełnej ochrony. W końcu żyjemy w XXI wieku. Na wszystko znajdzie się sposób, aby tylko zarobić. Dlatego przed wdrożeniem jakiegokolwiek oprogramowania czy to we firmie czy w domu, staram się dokładnie przeanalizować pakiet i samo jego działanie. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Bez odpowiedniego zaplecza nie jesteśmy w stanie zbudować odpowiedniego środowiska, które będzie dla nas bezpieczne i bezkonfliktowe z obecną infrastrukturą.

Bezsensowne asystenty

Asystenci lub menadżery pobierania to praktycznie dodatkowe aplikacje, które mają pomóc przy instalacji oprogramowania. Bardzo jestem ciekawy kto wymyślił takie pseudo ułatwienie. Dla użytkowników zaawansowanych instalacja oprogramowania nie stanowi żadnego problemu. Nawet Ci mniej obyci z komputerami są w stanie sobie poradzić. W końcu po to wymyślono pakiety instalacyjne, aby w sposób automatyczny przekopiować niezbędne pliki, dodać odpowiednie wpisy do rejestru i biblioteki, oraz skonfigurować wstępnie aplikację. Sam kreator pełni w pewnym stopniu rolę asystenta. Ma on za zadanie poprowadzić nas przez cały etap bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy na ten temat. A więc można wywnioskować, że sami projektanci systemów operacyjnych zadbali o wygodę użytkownika.

Zrzut ekranu menadżera pobierania
Przykładowy asystent pobierania programu PeaZip

Niestety, wizja idealnego świata nie przewidziała tego, że portale internetowe, oferujące bazę danych oprogramowania, nie mają w tym żadnego interesu. Owszem, reklamy na witrynach, banery reklamowe czy uciekające przyciski na ekranie. Hosting niestety kosztuje, a systemu nikt za darmo utrzymywać nie będzie. Trzeba jakoś zarobić, ale pomysł wciskania dodatkowych asystentów czy tzw. menadżerów pobierania uważam za zbyt wygórowany i działający na szkodę użytkownika. Zdarzyło mi się parę razy, z pośpiechu (wiadomo jak to jest czasami w pracy), zainstalować oprogramowanie razem z niespodziankami. Moje niedopatrzenie, które często kosztuje sporo nerwów. Nie pozostaje wtedy nic innego jak posprzątać bałagan, czyli odinstalowanie niechcianych aplikacji. Nie zawsze jest to takie proste. Pakiety deinstalacyjne oprogramowania sponsorowanego zostały tak skonstruowane, aby trudno było je usunąć. W tym wypadku pomaga ręczne usuwanie lub skorzystanie z narzędzi, które w tym pomogą.

Mój przypadek, w porównaniu z innymi, jest raczej mało znaczący. O taki wypadek przy pracy. Gorzej, gdy do serwisu przychodzą zirytowani i chcący się wyżyć na kimś klienci. Panie, bo ten komputer wczoraj jeszcze chodził dobrze, a teraz to nie można nawet strony otworzyć. Logujesz się do systemu, a tam pełno ikonek przeróżnych asystentów, menadżerów i aplikacji, które spowodują, że twój świat będzie lepszy. Pierwsze co robię to wchodzę w aplet Programy i Funkcje, a następnie sprawdzam ile to odkurzaczy oraz antywirusów, oczywiście nieświadomie, zainstalował użytkownik. Szybko się wtedy okazuje, że 70% oprogramowania to zbędne narzędzia chcące wyłudzić od użytkownika pieniądze.

Jak działają asystenci i menadżery pobierania?

Coraz więcej portali internetowych oferujący oprogramowanie, próbuje zarobić na tzw. dystrybucji sponsorowanej. Polega ona na rozpowszechnianiu danej aplikacji, za którą programista zapłacił administratorom portalu, w taki sposób, aby użytkownik świadomie ją zainstalował. Z tą świadomością niektórzy z was pewnie pomyślą, że przesadziłem, ale w końcu 90% przypadków kończy się tragicznie przez nasze niedopatrzenie. Asystenci i menadżery pobierania mają właśnie powodować te nasze niedopatrzenia. Administratorzy tego typu narzędzia uważają za pewne ułatwienie. Użytkownicy, często nie przyglądając się temu, pobierają i korzystają z tego. Asystent to nie żadna wygoda. Jest to po prostu program, który pobiera nasze główne oprogramowanie ze strony producenta instalując przy tym w sprytny sposób aplikacje sponsorowane. Sam proces nie różni się zbytnio niczym od tradycyjnego pobierania przez przeglądarkę, ale tutaj administrator nie jest nam w stanie dołożyć dodatkowych niespodzianek.

Schemat działania menadżera pobierania
Schemat działania menadżera pobierania.

Wśród asystentów i menadżerów pobierania panuje również idea, że podczas pozyskiwania pakietów wykorzystywane są niezależne i szybkie serwery portalu. Otóż jest to kompletna bzdura. Obsługa takiego ruchu internetowego i przestrzeni dyskowej wymaga dużego nakładu finansowego. Łącze szerokopasmowe kosztuje, a sprzęt wymaga wymiany, konserwacji i obsługi. Takie portale nie byłyby tego w stanie utrzymać, a dzierżawa maszyn jest nieopłacalna. Dlatego, aby zmniejszyć koszty przeważnie wykorzystuje się serwery producentów danego oprogramowania lub zewnętrzne hostingi. Mogą się zdarzyć pojedyncze programy, które pobierzemy bezpośrednio z portalu, ale często w takich przypadkach jest proste wyjaśnienie. Albo producent nie posiada własnego źródła, a wszystkie linki do zewnętrznych serwerów wygasły, albo instalator jest zmodyfikowany na potrzeby dołączenia aplikacji sponsorowanych.

Instalatory niespodzianki. Uważaj co instalujesz

Deweloperzy często szukający wsparcia finansowego dla swojego projektu, próbują zarobić w samych instalatorach. Często jednak nie są zbyt inwazyjne i przeważnie da się pominąć dodatkowe składniki. Chyba, że mamy do czynienia z instalatorem zainfekowanym. Zasada działania jest prosta. W głównym pakiecie zawarte są inne paczki, które na czas instalacji wypakowywane są do katalogów tymczasowych. Następnie po wyrażeniu zgody przez użytkownika są wywoływane w trybie nienadzorowanym. Po zakończeniu ich działania kontynuowana jest główna instalacja.

W przypadku niezależnych deweloperów, którzy oprogramowanie wypuszczają za darmo, jestem w stanie zrozumieć. Pisanie programów to czasochłonne i wyczerpujące zajęcie. Akurat wiem coś o tym i jestem za tym, aby taki programista mógł sobie w ten sposób dorobić. Nie potrafię jednak zrozumieć producentów, którzy wytwarzają oprogramowanie komercyjne i chcą zarabiać jeszcze na aplikacjach sponsorowanych. W moich oczach taka firma traci na wiarygodności, ponieważ nie mamy pewności czy po zakupie jej oprogramowania nie zacznie ciągnąć od nas jeszcze więcej.

Jak sobie radzić?

Jeśli pracujesz we firmie staraj się sprawdzać zarówno instalatory jak i źródła dystrybucji oprogramowania. Warto również przeczesać samą aplikację, która może zawierać sponsorowane funkcje. Najlepiej zrobić sobie listę zaufanego oprogramowania, pobrać na serwer i korzystać tylko z własnego repozytorium. Pakiety i programy, które znamy dają nam tą przewagę, że wiemy czego możemy się po nich spodziewać. Jak je instalować i co ewentualnie odznaczyć. Pamiętaj jednak, że ten sposób działa tylko jeśli to my i nasi najbliżsi współpracownicy w dziale IT obsługujecie stacje robocze, ponieważ jesteście świadomi problemu. Zwykli użytkownicy nie powinni mieć dostępu do uprawnień administratora, a wszelkie operacje z tym związane są zablokowane na stałe.

Dla użytkowników domowych zalecam mieć oczy szeroko otwarte. Czytać to co nam podpowiada kreator w pakiecie instalacyjnym. Starać się pobierać oprogramowanie ze stron producentów i instalować tylko to jest nam naprawdę potrzebne. Bardzo również pomaga przeglądanie komentarzy na różnych stronach i forach internetowych. Często zawierają ważne informacje, które pozwolą nam ocenić ryzyko.

4 thoughts on “Program pobierający program, czyli menadżery i asystenci pobierania”

  1. Na 99,9% portalach asystenta pobierania można pominąć. Szukanie instalki na stronie producenta jest bardziej uciążliwe niż wejście na stronę z programami. Zresztą tylko w pirackich instalkach jest syf.

    1. Oczywiście, można pominąć asystenta, ale przeważnie ciężko jest znaleźć przycisk albo z listy rozwijanej wybrać opcję. Artykuł nie jest o pirackich instalatorach, a w normalnych też można dostać coś czego się nie chce. A przecież o to chodzi.

  2. „Dla użytkowników domowych zalecam mieć oczy szeroko otwarte”

    Jeśli taka Pani Krysia słabo słyszy na prawe ucho, a lewe ma od strony okna to twoich zaleceń raczej nie zrozumie. Jeśli coś komuś w danym momencie jest potrzebne to nie będzie czytał komentarzy, ani przeglądał innych stron. Od razu zacznie klikać gdzie popadnie żeby tylko zainstalować to co jest akurat mu w danym momencie potrzebne.

    1. No niestety. Taka jest smutna rzeczywistość. Ale obowiązkiem każdego administratora we firmie jest edukowanie ludzi i ochrona danych we firmie. Jeśli każdy z nas zacząłby to zlewać, ponieważ dla użytkownika jest lepsza wygoda i spokój, to cała nasza firma narażona byłaby na ataki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *