Stabilność, wydajność i Android – Czyli o nierównej walce z optymalizacją

Smartfony i tablety. To urządzenia, które towarzyszą nam praktycznie na co dzień. Większa część z nich to modele oparte na systemie Android. Producentów ścigających się o pozycję lidera rynku jest cała masa. Powstaje ich coraz więcej i nie różnią się już praktycznie niczym, ale pod względem wydajności oraz stabilności niestety bywa różnie. W tym artykule chciałbym wam przybliżyć na podstawie własnych doświadczeń jak wygląda sprawa z Androidem i dlaczego tańsze telefony działają znacznie gorzej od tych droższych. Mimo, że parametrami często odbiegają od topowych flagowców.

W swoim życiu nie miałem zbyt wiele smartfonów. Obecnie jestem posiadaczem już czwartego telefonu. Dla niektórych może to wydawać się dużo. A dla mnie? Spotykałem osoby w swoim życiu, które smartfony wymieniały co pół roku. Wychodzi, więc, że średnio co dwa lata mogły mieć aż 4 różne modele. Z kolei ja przez dwa lata jestem wierny tylko jednemu. Mimo tego, że nie wymieniam często telefonów, bo mnie po prostu na to nie stać, w ręce trzymałem wiele modeli. W końcu pracuje jako specjalista ds. IT, do kogo pracownicy w pierwszej kolejności przyjdą.

Moja krótka historia

Wspominając swój pierwszy smartfon na usta nasuwa mi się stary Sony Ericsson Xpera Neo V. Jeszcze 5 lat temu to była nowość, jak dla mnie, a procesor 1 GHz to moc, która wtedy była jeszcze rzadkością. Narzekać na niego nie mogłem. Chodził w miarę płynnie. Dostałem nawet aktualizację do Androida 4.0. Mogłem go bez problemu zrootować usuwając niepotrzebne aplikacje i jeszcze bardziej odciążając. Jedyne co dzisiaj mi się w nim nie widzi to wyświetlacz. 3,7 cale to trochę mało, ale jak na urządzenie z takimi możliwościami to był po prostu szał. Po ok. 3 latach kiedy zacząłem pracować i zarabiać na siebie pomyślałem nad wymianą. No i stało się. Jako, że jestem trochę oszczędny w tych sprawach kupiłem sobie myPhone Luna z Biedronki. Kosztował on wtedy 600 zł. Posiadam go już przeszło dwa lata. Czy jestem z niego zadowolony? Jak za taką cenę tak, chodź wiele mogę o nim powiedzieć dobrego jak i złego. Tani i tak naprawdę chiński telefon. Szybko mogłem porównać sobie z markowym modelem. Dostałem służbowy telefon firmy Samsung. Teraz posiadam obecnie Huwaeii P9. Pierwsza moja wątpliwość jaka się pojawiła to stabilniejsze działanie mimo, że myPhone posiada więcej rdzeni, a pamięć RAM wolna na poziomie 60%.

Android, Androidowi nierówny

Na pewno wszyscy czekają na moment kiedy odpowiem na pytanie dlaczego tak jest, że tańsze smartfony i tablety działają wolniej niż te droższe? Przecież parametrami są zbliżone. Wszystkie posiadają Androida, nawet w tej samej wersji. Otóż cała zabawa polega na optymalizacji. Android, Androidowi nierówny i nic z tym nie zrobisz. Kupując telefon czy tablet zastanów się na czym najbardziej Ci zależy. Czy wolisz zaoszczędzić pieniądze, ale za to stracić nerwy, czy odwrotnie.

Pierwszy czynnik decydujący o stabilności i wydajności to wsparcie techniczne. Możemy mieć urządzenie nawet z 8 rdzeniami, 3 GB RAM i super szybką grafiką, ale gdy system operacyjny nie jest odpowiednio przygotowany będzie działać jak 20 letni komputer. Wsparcie techniczne to niestety coś co znają tylko droższe modele smartfonów i tabletów. To właśnie to podwyższa ich koszty produkcji. Firmy zatrudniają grupę programistów, którzy optymalizują i naprawiają na bieżąco błędy. Poprawiają niektóre funkcje i łatają luki. Takie oprogramowanie wypuszczane jest wtedy w formie aktualizacji. Gdy pojawia się całkowicie nowa wersja Androida, zadaniem tych ludzi jest odpowiednia integracja sterowników sprzętowych. Musi być to wszystko zrobione tak, aby działało szybko i stabilnie. A wiąże się to z koniecznością przeprowadzania testów, rozwiązywania problemów i spędzania długich godzin nad kodem. Jak by nie patrząc praca programisty kosztuje. I w końcu my za to zapłacimy. Dlatego jeśli urządzenie ma być tanie to z takiego wsparcia trzeba zrezygnować.

Aktualizacja w ostateczności

No dobra, a teraz ktoś mi powie, że jego telefon za 400 zł dostał aktualizację. To fakt, mój myPhone Luna też ją otrzymał. Ale to tylko dlatego, że wcześniej programiści zaniedbali sprawę i w telefonie nieprawidłowo działał wskaźnik naładowania baterii. Przez to nie było wiadomo kiedy telefon jest naładowany, a kiedy rozładowany. Mimo tego szczęśliwego wydarzenia, poprawka i tak mi się nie zainstalowała na moim egzemplarzu i z tym poziomem baterii bujam się do dziś. Jedynie ratuje mnie to, że telefon i tak ładuje codziennie w nocy, więc aż tak mi to nie przeszkadza. Dostępne rozwiązanie? Żadne, bo telefon nie ma dobrego wsparcia, a społeczność w tej sprawie milczy. Aktualizacja dla chińskiego modelu jest tylko wtedy kiedy znaleziono jakiś poważny błąd po fakcie i szybko trzeba go naprawić, bo telefon jest już na rynku i zaraz posypią się negatywne opinie. Tą samą sytuację miałem z tabletem. Nie działało w nim WiFi. Raz wypuszczono aktualizację, problemu nie naprawiło i na tym się skończyło. Na szczęście czasami w takich sytuacjach ratują nas wersje oprogramowania tworzone przez społeczność programistów lub poprzez wyodrębnienie z innego modelu o tych samych komponentach.

Droższe, niestety lepsze

Widać, więc ile jest z tym zachodu, a co na to Samsung czy Huaweii? Samsung w ciągu roku wypuścił całą masę poprawek bezpieczeństwa, a do tego zaktualizował Androida do wersji 5.0. Huaweii natomiast otrzymał aktualizację nawet do wersji 7.0. Oprócz tego stosuje on autorską nakładkę, która potrafi wyciągnąć więcej i wprowadzać nowe ciekawe rozwiązania. Najbardziej zaskoczył mnie tryb podzielonego ekranu. Praca na dwóch aplikacjach jednocześnie to naprawdę rzadkość. Kiedy dajemy jednak za urządzenie prawie 2 tys złotych to możemy mieć wtedy wymagania, a firma Huaweii ma pieniądze na to żeby zatrudnić programistów i dopracowywać swoje oprogramowanie. I z tą prawdą musimy się niestety pogodzić.

Przede wszystkim optymalizacja

Często kiedy dostaje od kogoś telefon i pyta się mnie dlaczego tak wolno to chodzi, zawsze sprawdzam czy nie ma w tle jakiś zasobożernych aplikacji, albo odpowiadam mu krótko: Zmień telefon. Chodź istnieje wiele technik optymalizacji na żywym Androidzie to i tak bez dopracowanego oprogramowania nic to nie da, albo da to na krótki czas. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest też trochę zróżnicowana specyfikacja urządzeń. Android musi działać na każdym procesorze, płycie głównej i GPU. Spójrzcie chociażby na iOS. Działa on tylko na produktach Apple. Tutaj takiego problemu nie ma, a więc oprogramowanie wystarczy zoptymalizować pod konkretne urządzenie. Co prawda nie jestem, ani nie byłem posiadaczem iPhone’a, ale miałem paru znajomych i część z nich narzekała na wydajność. Ale tutaj rzecz może tkwić w zupełnie czymś innym.

Podsumowanie

Co mogę ci doradzić na podsumowanie tego artykułu? Mam nadzieję, że chodź trochę przybliżył Ci sytuację wsparcia technicznego oprogramowania. Przed zakupem przede wszystkim postaw sobie pierwsze bardzo ważne pytanie. Do czego ten telefon będzie Ci służył? Jak tylko do dzwonienia, to może warto kupić tradycyjny telefon z przyciskami? Dłużej wytrzyma na baterii i jest trwalszy. Często też mają już opcję odbierania wiadomości e-mail. Z kolei do większych lub profesjonalnych zastosowań lepiej trochę dołożyć i kupić coś droższego. Tanie i chińskie modele na dzień dzisiejszy nadają się do zabawy lub jako zbędny gadżet. Chyba, że jesteś programistą i możesz sam sobie zintegrować sterowniki oraz skompilować Androida.