Tablet jako dodatkowy monitor do PC lub laptopa – Jak to działa w praktyce?

Niedawno stałem się szczęśliwym posiadaczem nowego tabletu Huawei, tym samym zastępując nim mój stary sprzęt, który pod względem wydajności i stabilności pozostawiał wiele do życzenia. Tablet służący głównie do pracy. Jak na razie jestem zadowolony. Ale nie tabletowi jest poświęcony ten wpis, a o magicznym oprogramowaniu, który pozwala przerobić tablet w tymczasowy wyświetlacz dla komputera PC. Temat był drążony przeze mnie znacznie wcześniej, ale związku z słabą wydajnością mojego poprzedniego urządzenia, takie rozwiązania nie były po prostu możliwe.

Na dniach okazało się, że będę potrzebować wydajnego i mobilnego sprzętu. Przygotowałem więc laptop i zainstalowałem najpotrzebniejsze oprogramowanie. Konfiguracja zajęła mi nie wiele czasu. Szczególnie, gdy w większości przypadków korzystam z maszyn wirtualnych, czyli specjalnych kontenerów. Siadając przed swoim mobilnym stanowiskiem brakowało mi tego komfortu jaką daje praca przy dwóch monitorach. W podróży bardzo trudno wziąć wyświetlacz LCD i go po prostu podłączyć. Wymagany jest prąd i miejsce. Z kolei mobilne wyświetlacze są strasznie drogie. Opłacalność inwestycji zaczyna się dopiero wtedy kiedy faktycznie dużo podróżujemy. Ja takiej przyjemności na szczęście nie mam. Rozmyślając, więc nad problemem przyszedł mi do głowy pewien patent.

Tablet jako dodatkowy monitor

Rozwiązanie zapewne znane tym, którzy wpadli na podobny pomysł. W Internecie krąży wiele aplikacji i poradników na ten temat. Przerobienie tabletu w dodatkowy monitor nie stanowi żadnego problemu. Cel do osiągnięcia jest prosty. Sprawić, aby obraz z komputera był przesyłany na tablet, a następnie wyświetlany na jego ekranie. Nie musimy się bawić w żadne zaawansowane konfiguracje. Jest wiele gotowych aplikacji, które załatwiają to za nas. Przykładowe to między innymi IDisplay oraz Splashtop Wired XDisplay. Tak się składa, że obie testowałem osobiście. Są też bardzo popularne. Nie bez powodu w wyszukiwarce natkniemy się na nie od razu.

Obydwie są niestety płatne, ale zanim wydasz na nie pieniądze możesz je przetestować samodzielnie. Splashtop zezwala na 10 minutową sesję. Po tym okresie tablet się rozłączy i trzeba będzie ponownie zestawić sesję. Nielimitowane połączenia staną się możliwe dopiero po zakupie aplikacji. IDisplay obiera nieco inną praktykę. Aplikację musimy kupić od razu za pośrednictwem sklepu Google Play, ale mamy prawo w przeciągu dwóch godzin od czasu zakupu na zwrot kosztów jeśli stwierdzimy, że nie spełnia ona naszych wymagań. Musimy, więc przygotować się na wydatek rzędu 82,99 zł. W przypadku Splashtop będzie to 35 zł. Darmowych alternatyw niestety nie znalazłem, ale jeśli się na coś natkniecie dajcie znać w komentarzach.

Instalacja i konfiguracja

Konfiguracja oprogramowania składa się z dwóch kroków. Pierwszy to instalacja aplikacji na komputerze lub laptopie. Nie będzie raczej z tym problemów, ale schody mogą się zacząć przy sterownikach. Komunikacja po USB będzie wymagała interfejsu ADB i trybu debugowania w systemie Android. W zależności jaki mamy model smartphone czy tabletu instalacja sterowników może być różna. W moim przypadku musiałem się trochę namęczyć. Drugi krok to instalacja aplikacji na tablecie. Tutaj sprawa prosta. Przez Google Play lub plik APK.

Wymagania sprzętowe i programowe są uniwersalne dla wszystkich. Przynajmniej w większości. Jeśli mowa o połączeniu przewodowym no to pierwszy warunek wersja interfejsu USB. Jeśli mamy stary 2.0, lepiej odpuścić dalsze czynności. Przepustowość komunikacji będzie zbyt słaba, aby przesłać jakikolwiek obraz. Dopiero wersja 3.0 daje takie możliwości. I to tyczy się zarówno komputera jak i urządzenia mobilnego. To zalecenie odnajdziemy również na większości stron internetowych producentów tworzących tego typu oprogramowanie jak Splashtop czy IDisplay.

Jeśli nie połączenie przewodowe no to może bezprzewodowe? Tutaj oficjalnych zaleceń od producentów nie ma. Najważniejsze, aby połączenie WiFi było stabilne i bez opóźnień. Na podstawie własnych obserwacji mogę wam doradzić, aby korzystać z sieci w trybie n. Chodź pewnie rzadko już się zdarza, że nasze urządzenia komunikują się w starszej generacji. Ważne jest też, aby punkt dostępowy oraz sieć do naszego komputera nie była zbyt mocno obciążona. W przeciwnym razie będziemy mieć duże opóźnienia i gorszą jakość obrazu lub w najgorszej sytuacji całkowity brak komunikacji.

Jak to działa w praktyce?

Wybrałem połączenie przewodowe z dwóch prostych względów. Podczas tego trybu pracy tablet jest ładowany, a druga kwestia, po kablu transmisja jest teoretycznie stabilniejsza. Niestety na starcie zawiodłem się już na jednej aplikacji – IDisplay. Producent musiał wycofać wsparcie dla tej funkcjonalności ze względu na jakieś tam problemy. Pozostało tylko połączenie bezprzewodowe. Testy zacząłem od Splashtop.

Samo sparowanie i zestawienie sesji nie jest czymś skomplikowanym. Musimy tylko pamiętać, aby aplikacja na komputerze była uruchomiona, a na tablecie nacisnąć na jeden przycisk. Połączenie jest realizowane praktycznie natychmiast. Po chwili powinniśmy zobaczyć w ustawieniach Windowsa podłączony drugi wyświetlacz. Domyślnie pracuje w trybie rozszerzenia obszaru roboczego. Dokładnie o taki tryb mi chodziło zatem nie bawiłem się już dalej.

Elementy interfejsu na tablecie początkowo mogą być zbyt małe dla nas. Na szczęście rozdzielczość można zmniejszyć. No i tutaj mamy do wyboru z góry ustalone. W trybie 4:3. Czasami może to przeszkadzać, a czasami nie. W zależności co wyświetlamy w danym momencie. Jeśli tylko jakieś proste rzeczy to nie jest źle.

Najistotniejsza teraz rzecz, czyli jakość i opóźnienia. No i tu niestety przechodzimy do kluczowego problemu. Na dodatkowym wyświetlaczu nie udało mi się wyświetlić żadnego programu graficznego lub takiego, który korzysta z zaawansowanej akceleracji graficznej. Nawet prosta przeglądarka internetowa. Skutkiem tego jest zaciemnienie obrazu, a następnie jego zawieszenie. Nie raz zdarzały się sytuacje, w których musiałem restartować całą sesję. O maszynach wirtualnych również można zapomnieć. Analogicznie jak w przypadku programów graficznych. W miarę prawidłowo wyświetlany był pakiet Microsoft Office 2010 lub eksplorator plików. Ale warunkiem też jest, aby w systemie nie były włączone efekty wizualne oraz Aero. Jednakże mimo tego nadal widać opóźnienia, a zdarzały się również zacięcia obrazu. Wniosek jest taki. Splashtop Wired XDisplay kompletnie nie radzi sobie z aplikacjami, które korzystają z akceleracji graficznej lub mają zaawansowany interfejs. Drugi wniosek. Mimo transmisji USB 3.0, wyłączeniu wszystkich efektów wizualnych, obraz przesyłany był z opóźnieniem. Czy przeszkadza to podczas normalnej pracy? Zdecydowanie tak.

Połączenie bezprzewodowe – alternatywa

Zmęczony aplikacją Splashtop’a postanowiłem jeszcze sprawdzić IDisplay dla połączenia bezprzewodowego. Cudów się tutaj nie spodziewałem. Żeby wykluczyć wszystkie wąskie gardła postanowiłem zestawić sesję tworząc hotspota na tablecie. W ten sposób zapewniam połączenie bezpośrednie, bez żadnych zakłóceń i konfliktów. Wszystko w standardzie N. Przynajmniej już na starcie jedno mogłem wykluczyć w przypadku jakichkolwiek problemów – WiFi.

Sparowanie bezprzewodowe jest na tyle proste, że wystarczy połączyć się do punktu i nacisnąć na przycisk w tablecie. Nie można też zapomnieć o dodaniu wyjątków w zaporze Windows, chociaż tutaj instalator sam automatycznie powinien to zrobić. Sama zasada działania jest taka sama, z tym, że jako droga komunikacji jest sieci WiFi. Nie trzeba zatem uruchamiać trybu debugowania czy instalować sterowników. Wszystko powinno działać od pierwszego uruchomienia. Zalecane jest, aby sieć w tym czasie nie była zbytnio obciążona. Z logicznego punktu widzenia. Jeśli mamy zajęte pasmo to nie będziemy w stanie wystarczająco szybko przesłać obrazu. Dlatego sprawdzam to na hotspocie tabletu.

Jakość obrazu bez zmian. Z kolei opóźnienia nadal duże. Analogicznie jak w przypadku połączenia przewodowego możemy zapomnieć o wyświetlaniu programów graficznych i maszyn wirtualnych. Mniej zaawansowane interfejsy są odbierane prawidłowo, ale tylko do pewnego stopnia. Jeśli chcielibyśmy wyświetlać coś z bieżącym odświeżaniem to będzie z tym problem.

Czy warto wejść w takie rozwiązania?

W Internecie spotkałem się z twierdzeniem, że przerabianie tabletu w monitor to dość budżetowe rozwiązanie niekoniecznie dobre. Tak naprawdę wystarczy zakupić aplikację i jakiś najtańszy tablet. Profesjonalny, przenośny wyświetlacz to koszt rzędu kilkuset złotych. A tablet dodatkowo możemy wykorzystać do innych rzeczy.

Zanim jednak obalę ten mit muszę napisać jedno stwierdzenie. Cena z jaką pozyskujemy cokolwiek, nieważne czy jest to urządzenie, oprogramowanie czy jakieś rozwiązanie, idzie w parze z jakością. Chodź znajdą się wyjątki to w tym przypadku można to stwierdzenie potwierdzić. Po pierwsze słabsze tablety prawdopodobnie w ogóle nie poradzą sobie z obsługą tychże aplikacji. Obraz będzie odbierany z dużym opóźnieniem i to dlatego, że samo urządzenie je odbierające nie zdąża z jego przetwarzaniem. Kupując droższy tablet raczej myślimy o tym, aby robić na nim zupełnie coś innego, a funkcje pokroju IDisplay traktujemy jako uzupełnienie. Druga sprawa. Aplikacje moim zdaniem nie są takie tanie w przeciwieństwie do tego co oferują. Splashtop Wired XDisplay to wydatek rzędu 35 zł. Dla połączeń bezprzewodowych jest oddzielna. IDisplay z kolei ceni się na poziomie 83 zł. Co prawda oferuje dwa tryby pracy, ale ja akurat miałem takiego pecha, że w tym czasie producent tymczasowo wyłączył jeden z nich. Porównując do profesjonalnego wyświetlacza mobilnego nie jest dużo, ale jak na alternatywne rozwiązanie idące w parze z jakością jest nieopłacalne.

Moje testy nie weszły w warunki produkcyjne. A to oznacza, że dla mnie takie rozwiązanie nie ma żadnego zastosowania. Na co dzień korzystam z wielu różnych programów, a szczególnie z maszyn wirtualnych. Jeśli tablet nie jest stanie tego wyświetlić to wolę pracować na pojedynczym monitorze. Ewentualnie moją nadzieję wzbudzała obsługa przeglądarki internetowej. Bardzo często na drugim monitorze wyświetlam dokumentację czy stronę internetową. Ale z testów wynika, że i tutaj nie ma miejsca.

Podsumowanie

Mój dzisiejszy wpis był poświęcony o aplikacjach, które przerabiają tablet jako dodatkowy wyświetlacz dla komputera. Czy warto się tym zająć? Moje wnioski znasz. Resztę pozostawiam dla Ciebie.

Jeśli faktycznie dużo podróżujesz to może warto zastanowić się nad typowym mobilnym wyświetlaczem. Mają one dedykowane gniazda wideo podłączane pod VGA lub HDMI. Matryce przeważnie są lepsze niż te spotykane w tańszych tabletach, a niektóre z nich potrafią bardzo dobrze odzwierciedlać kolory. Również mamy lepsze odświeżanie, ponieważ obrazem zajmuje się bezpośrednio karta graficzna, a nie procesor. Mimo tego, że urządzenia trochę kosztują to są bardziej opłacalne niż prowizoryczne przygotowywanie rozwiązania, które po kilku minutach stwierdzimy, że nie nadaje się do niczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *